- lokalizacja:
- Tychy
- realizacja:
- 2024
- wizualizacje:
- N'concept
- opis:
- Na przedmieściach Tych powstał dom z wnętrzem tętniącym życiem i dobrą energią. Po kilku
rozmowach i wymianie inspiracji przeczuwałam już, że stworzymy razem coś wyjątkowego. Ona - z
zawodu inżynier energetyki, miłośniczka gotowania i pieczenia, w drużynie odpowiadająca za walory
estetyczne. On - fizjoterapeuta marzący o własnej piekarni na włoskiej emeryturze. Malec - miłośnik
jedzenia, tańców i szybkich samochodów (rzadko odpoczywa): „Lubimy wnętrza nowoczesne z dużym
naciskiem na przytulne. Może nie minimalistyczne, ale bez zbędnego przepychu.”
W mojej głowie zrodził się pomysł na wnętrze o prostych formach, ale wyraźnych, wyczuwalnych
strukturach i drobnych wzorach, dodających miękkości i działających na wszystkie zmysły
domowników. Do tego przemycone, ale niedosłownie, rustykalne nuty podkręcające aurę ciepłego,
domowego ogniska, wokół którego ma toczyć się barwne życie.
Znaczenie w odbiorze wnętrza mają oczywiście również użyte materiały i kolory. Ciepły odcień
naturalnego dębu harmonijnie przeplata się tu z jasnymi beżami, delikatnymi odcieniami zieleni i
głębokim granatem. Ilość naturalnego światła i nasycenie barw w tym wnętrzu dają wrażenie
niekończącego się lata.
Na wejściu do domu uwagę przykuwa posadzka o wyrazistym kamiennym wzorze. Ten motyw
powtarza się jeszcze w kuchni i płynnie przechodzi do łazienki, tworząc spójną narrację. W
przestronnym holu jest miejsce na sporą szafę oraz komfortowe siedzisko. Do strefy dziennej dalej
prowadzą drzwi o stalowej konstrukcji, wypełnione szkłem. Niby element industrialny, ale przez
swoją barwę i miękko przepuszczające światło szkło ornamentowe jest zdecydowanie przyjemniejszy
w odbiorze. Do tego drewniany pochwyt o wyczuwalnej fakturze, wręcz zaprasza do haptycznego
doświadczenia. Lubię poświęcać uwagę takim drobnym detalom, których nie zawsze się zauważa, ale
które się czuje. Wierzę, że to właśnie one w dużej mierze wpływają na nasze samopoczucie w danej
przestrzeni.
Przestrzeń salonu jest na tyle dobrze doświetlona i wysoka, że zdecydowałam się na wypełnienie
sufitu imitacją belek mających przywołać na myśl charakter dawnej wiejskiej chaty. Równocześnie
zależało mi by wizualnie wygubić siatkę konstrukcyjną widocznych podciągów, bez obniżania sufitów.
Dzięki pokryciu całości farbą strukturalną w przyjemnym odcieniu zieleni, efekt końcowy jest
jednorodny i minimalistyczny, a równocześnie daje wrażenie przytulności.
Salon wypełniają proste formy mebli i spójna kolorystyka. Mocnym akcentem jest otwarta klatka
schodowa o lekkiej stalowej konstrukcji wypełnionej drewnianymi stopnicami. Kolor głębokiego
granatu koresponduje z konstrukcją szklanych drzwi i przewija się w innych, drobniejszych akcentach.
Stół w tym domu to centrum życia rodzinnego i miejsce degustacji wspólnych kulinarnych wyczynów.
Jest więc duży, solidny i stoi po środku. Wokół niego pełne, tapicerowane krzesła zestawiłam z
metalowymi, o lżejszej, ażurowej konstrukcji, ale o podobnej formie. Nad stołem wiszą lampy z
drewna bambusowego o rzeźbiarskiej, nieco finezyjnej formie, która łagodzi geometryczną dyscyplinę
wnętrza.
Kuchnia od początku była kluczowym elementem projektu, ponieważ cała trójka domowników to
miłośnicy kulinarnych działań. Wygodne szafki na wszelkie sprzęty i gadżety, ukryty w zabudowie
thermomix, duży roboczy blat z praktycznego konglomeratu, podwieszany zlew – wszystko
podporządkowane funkcjonalności. Wizualnie postawiłam na minimalizm z dopracowanym detalem.
Bryły gładko lakierowanych frontów rozbija wyraźna linia pochwytów z nietypowym frezowaniem.
Prostotę i rytm dopełnia charakterna płytka ścienna, a kontrastu dodają akcenty granatu. Dużą
płaszczyznę wysokiej zabudowy wykończonej dębowym fornirem domyka od strony salonu witryna
kryjąca imponujący zbiór książek kucharskich. Tu znów w uproszczonej formie przemycam wątki
rustykalne.
Łazienka na parterze to zabawa formą z wykorzystaniem materiałów i kolorów będących bazą
projektu. Na uwagę zasługuje umywalka wraz z postumentem, powstała na zamówienie z
barwionego betonu. Detale przykuwające oko to ceramiczny kinkiet od Ferroluce, piękne gniazdka od
KatyPaty czy plakat autorstwa Hanny Peterson.
Łazienka na piętrze z kolei to królestwo faktur i kojących odcieni błękitu. Wolnostojąca wanna przy
oknie dachowym daje możliwość kąpieli pod gwiazdami. Otaczają ją płytki o powierzchni
przywołującej skojarzenia z pierzastymi chmurkami w mikroskali. Ściana z umywalkami to
kompozycja różnych kształtów i materiałów przeplatających się harmonijnie. Dopiero z bliska widać
złożoność i unikatowość każdego z nich. Drobne geometryczne patterny na tapecie od Inkiostro
Blanco, nierówności i przebarwienia na płytkach Harmony Inspire czy strukturę drewna na giętym
elemencie pokrytym granatowym lakierem. Wszystkie ściany łącznie z sufitem pokryte są farbą
strukturalną o subtelnym efekcie delikatnych przetarć i niedoskonałości. Całość otula i pozwala na
doświadczenie wszystkimi zmysłami.
Sypialnia konsekwentnie trzyma się założeń kolorystycznych. Dla głębi i przytulności pojawiły się tu
większe płaszczyzny koloru granatowego. Motywy graficzne inspirowane są pracami artystki Evy
Jablonsky, której obraz ma tu też zawisnąć.
W pokoju malucha ważną kwestią było wygospodarowanie jak najwięcej miejsca na przechowywanie.
Jedną ścianę w całości zajmują pakowne szafy. Łóżko w formie podwyższonego podestu dało również
możliwość wykorzystania przestrzeni na dodatkowe schowki i szuflady. To też przyjazny kącik do
zabaw, a dodatkowo zamontowana tu zasłonka pozwala na chwilę wyciszenia i intymności. Ścianę
naprzeciwko wypełnia duży blat gotowy na wszelkie działania twórcze. Umilać je mają urocze gąski,
motyw tapety od Dekornika, a także zwieszona z sufitu drewniana mewa, której łagodny,
hipnotyzujący ruch skrzydeł działa kojąco.
Ten projekt to opowieść utkanej subtelnie sieci powiązań, odniesień i drobnych znaczących detali.
Uwielbiam w ten sposób budować narrację wnętrza – warstwowo, z czułością. I widzieć jak
mieszkańcy odnajdują w niej własną harmonię.